.W tym miesiącu
.Varia

Wypominki Tischnerowskie

Opis

Wypominki Tischnerowskie

Gdy umarł ks. Tischner, postanowiliśmy spotkać się wraz z jego przyjaciółmi tuż po Święcie Zmarłych i powspominać Jegomościa…

Od tego czasu, co jakiś czas spotykamy się w Łopusznej. Szczęśliwie jest i o czym mówić, i coś nowego o Józefie Tischnerze powiedzieć, i – po prostu – porozmawiać w gronie przyjaciół…
 

I WYPOMINKI TISCHNEROWSKIE (4 listopada 2000)

Mikołaj Lizut tak pisał potem w „Gazecie Wyborczej”: „Było tak: zaprosili mnie w listopadzie do Łopusznej pod Nowym Targiem. Dlaczego? „Bo jesteśmy sympatyczni, że ho, ho” - zaśpiewali na powitanie. - Zrobimy wypominki za ks. Tischnera - mówią. - Pogadamy o nim przy wódeczce i góralskiej muzyce. On przecież tak nie lubił sztywnych sytuacji...
Oj, podobałoby się wielebnemu księdzu profesorowi w ten wieczór w Łopusznej. Bereś, Baron i górale, którzy go kochali, zrobili wszystko, żeby nie było sztywno. Przez całą noc płakaliśmy. Ze śmiechu i ze wzruszenia.
Ciepłe światło w góralskim, drewnianym kościółku. Rozglądam się dyskretnie. Większość wiernych to górale w portkach z parzenicami, białych koszulach i kożuchach, rumiane, śliczne góralki w swych czerwonych koralach i kwiecistych spódnicach. Obok mnie starzec o pomarszczonej, szlachetnej twarzy klęczy, opierając głowę na ciupadze. Z chóru płaczą skrzypki, gęśle i basetla.
Siwy ksiądz w ornacie w góralskie wzory podchodzi do mównicy. - Wiem, że lubicie listy Episkopatu - mówi, wyciągając zza pazuchy kartkę papieru. Uśmiecha się szelmowsko.
- Łopusznianie i reszto świata! - zaczął. - Pamientom, jak niedawno modliliśmy się, coby Pon Bóg dał Józkowi jesce pozyć. Inksze były boskie plany. Ale nie będziemy się w smutku grzebać. Gdzie krzok obok krzoka rośnie, korzenie się splotajo. Rozłącenie boli.. tak wos, jak i mnie. A rośliście razem. Starsze pokolenie odesło, a Józek za nimi. Odeśli ci, co pomagali Józkowi być sobą; czuć to, co honorne, co pikne. (...) Józek włócył się po Diablich Potokach, Junkówkach... Słuchał. (...) Bogacił się wami. Wasom serdecnością i wasom muzyką. Józka Pon Bóg obdazył rozumem. Ostawił światu swoje łamanie głowy. Ostawił wysoko podniesioną goralom poprzycke. Moze widzoł świat pikniej, jako jest spod Turbacza czy Kiczory. Tu bywał, tu rósł, tu się kozał pochować. Tu ostawił wom testament goralskiego honoru.
Młoda dziewczyna za mną dyskretnie otarła łzę.
- Mom jesce inksze sprawy - mówi ksiądz. - Bo zacynajom kwolić Józka. Ale cosik nie tak. „Był pobozny Ponem Bogiem, a nie Kościołem” - prawią. - Ać Józek z wami nie sprawował msy świętej? Nie odmawiał: Wierzę w Boga? A potem w Kościół Święty? - pytał. - Godajom: „Józek nie kozał nom być lepsym, jako my som”. Nie wiem, która to prowda. Bo ponoć som trzy prowdy. [świnta prowda, tyz prowda i gówno prawda - red.] Cy to nie jest ta trzecio?
Ksiądz rozejrzał się wymownie po zebranych w kościele. - Niektórzy mówiom: „nie cierpiem księzy, poza księdzem Tischnerem”. Na to jest goralsko przyspiewka: „Gdyby nie ci księza, nie ci jezuici, wyżeraliby my diabłu w piekle z... kotła”.
- Ni ma rymu - szepcze stary góral koło mnie.
- Ni ma rymu? - podjął ksiądz. - Przecie w kościele tego nie powiem. Jeden z wos się przyznol, ze mu do kościoła daleko. Jakoz on się mianuje? Berr... chwilecke.. Zbereźnik.
Redaktor Witold Bereś pokraśniał.
A ksiądz dalej: - Godom mu: zbereźniku, zadko cię w kościele widuję. A on mi na to: wielebny ks. Tischner pedzoł: „cały świat jest boski, gory są boskie, kwitecki i zyjątka. Świat jest boski, a dziewcenta som nasze!”. Ej ty, zbereźniku, pomalućku! Przyrośnie ci rozysk, to nie bedziesz godał, że dziewcenta som nasze. A welebny pedzoł: „zatrzensom się nasze noski, gdy pójdziemy na sąd boski. Słysysz, Leszku Kołakowski?”.
- Trza pobozne zakończyć - westchnął ksiądz. - Zegna nas serdecność do ks. Tischnera. Umiejmy jego testament honornie wypełnić. Zeby świat cuł, że cłek cłekowi cłekiem. Ze krześcijaństwo przed nami... I ze świat jest boski!!!

*
Może nie jesteśmy sławni, tak że ach...
Pewnie nie wydaje naszych książek „Znak”.
Nie tworzymy sztuki w bólu, tak jak ci na KUL –u,
Jedno pewne, że:
Jesteśmy sympatyczni łau...
Po prostu sympatyczni łau...
Sympatyczni,
Tacy sympatyczni, że ho, ho... ho, ho...

Nie powstanie tu fundacja, ani ruch.
Nie rozdamy dziś medali, nagród, fuch. (Tylko!)
Damy szansę aniołowi, by mógł Tischnerowi
Donieść o tym, że:
Jesteśmy sympatyczni łau...
Po prostu sympatyczni łau...
Sympatyczni,
Tacy sympatyczni, że ho, ho... ho, ho...


II WYPOMINKI TISCHNEROWSKIE (6 grudnia 2003)

program:
18.00. Msza święta w intencji księdza Józefa Tischnera
19.00. Koncert góralskiej muzyki w wykonaniu zespołu „Łopuśnianie”
20.00. Uroczyste powitanie zaproszonych w Sali „Naftoturu”: bunc, smalec i coś do tego.
20.15. „Jak wspominamy Józka” – opowieści gości i gospodarzy na temat Józefa Tischnera
21.00 – wręczenie po raz pierwszy specjalnej nagrody Beresia i Barona „Sztuka życia”, dla tych, którzy jak ksiądz Tischner, łączą umiejętność życia ze sztuką myślenia. Pierwszy laureat – to Vaclav Burian, tłumacz polskiej literatury, i przyjaciel Polski
21.10. specjalny pokaz filmu „Anioł w Krakowie” (filmu, który nie był jeszcze pokazywany w Łopusznej, a jest dedykowany księdzu Tischnerowi)
22.30 – tańce, hulanki, swawola

*
Erotyk sponsorski

Sponsorze mój! Na co nam rozmowa?
Czemu, chcąc z tobą uczucia podzielać,
Nie mogę duszy prosto w duszę przelać?
Za co ją trzeba rozdrabniać na słowa,
Które nim słuch twój i serce dościgną,
W ustach wietrzeją, na powietrzu stygną?

Sponsorze mój!
Kocham, ach kocham, po sto razy wołam,
A ty się smucisz i zaczynasz gniewać,
Że ja kochania mojego nie zdołam
Dosyć wymówić, wyrazić wyśpiewać;
I tak w letargu, nie widzę sposobu
Wydać znak życia, bym uniknął grobu


III WYPOMINKI TISCHNEROWSKIE (5 – 6 listopada 2005)


Program:
•    msza święta w intencji ks. Józefa Tischnera (sobota, 5 listopada, godz. 16.00)
•    złożenie kwiatów na grobie księdza Tischnera
•    projekcja filmu „Historia filozofii po góralsku wg ks. Tischnera” – premiera ostatnich odcinków realizowanych dla TVP1 (pensjonat Natanel, ul. Cyrla 2
•    rozmowy o księdzu Tischnerze
•    koncert zespołu Łopuśnianie
•    wręczenie prywatnej nagrody Witolda Beresia i Barona dla Stanisława Mancewicza, publicysty „Gazety Wyborczej w Krakowie” za „Sztukę Życia”
•    ognisko i góralskie tańce

Anna Szopińska w Dzienniku Polskim tak pisała o „III Wypominkach”: „Podczas Wypominków, na które przybyła do Łopusznej pokaźna grupka krakowian, m.in. Jerzy Trela z całą rodziną, Anna Dymna, Krzysztof Globisz, kilku dziennikarzy, ludzi teatru - odbyła się projekcja zmontowanych fragmentów poprzednich odcinków. Cudownie było przypomnieć sobie obrazy i złote myśli włożone w usta „mędrolom”: o „śmierzci”, co sie nicym nie rózni od zycio, o "pustaci", czyli „pół nicego”, o „dychu”, który był na początku, o „dusy, co trzymie cłowieka w kupie, inacyj by się ozsypoł na amen”, „cłeku, co zyje som sobie na sprzecność”, szkole „cyfrowacy”, „dzielności”, która nie z pieniędzy się bierze, ale pieniądze z niej, o dwóch stronach każdej rzeczy – dobrej i złej, o hedonizmie bukowian napominających: „Ciałym się zajmij, bo dusa tak cy owak – nieśmiertelno!”. (…)
Wspaniałą niespodziankę zgotowali przy tym pra-premierowej publiczności reżyserzy, zmontowawszy osobny odcinek, jakby epilog 23 epizodów, w odpowiedzi na pytanie o bohaterów „Historii filozofii”: „cy óni sóm dzisiejsi, cy downi?”. Była to rejestracja posiadów w plenerze, z udziałem wszystkich „góroli, co udawali greka”, a w większości – siedzieli podczas Wypominków w sali łopuszniańskiego „Natanaela”.
- Jo z matematyki mioł dostatecny... – szczerze wyznawał Stanisław Szewczyk (Antystenes) z Nowego Targu, na dowód, że tylko księdza-profesorowej fantazji może zawdzięczać przypisanie do grona filozofów. Autorowi zaś hołd składał za to, że potrafił być nie tylko znawcą „mędroli”, ale „ogromnym psychologiem”. Uczył człowieka myśleć, panować nad każdym krokiem. (…)
Tak radzili reżyserzy, aktorzy, „mędrole”, łopusznianie, rodzina Tischnerów i ich goście po mszy w łopuszniańskim kościółku, po modlitwie przy grobie księdza profesora; przy kwaśnicy i innych specjałach, u samych stóp gorczańskiego lasu. Przygrywał im Leszek Szewczyk ze swymi kamratami, a każdy, kto się znalazł na kartach „Historii filozofii” – obojętnie, z jakim mianem – rósł od środka z dumy i ukontentowania. Bo to znaczyło, że patrzące z ciepłą ironią oko w sieci „kurzych łapek” dostrzegło w nim bożą iskrę.

Na podstawie III Wypominek powstał reportaż Andrzeja Korneckiego „Trzecie Wypominki Tischnerowskie”

*
Fragment laudacji ku czci Stanisława Mancewicza:
- Czytelnicy Gazety znają go z niezwykłych felietonów, pikantnych komentarzy i erudycyjnych recenzji. Wiedzą, że to zdolny, mądry, inteligentny i dowcipny dziennikarz. Ale wymieniając tak opisowo i bezstronnie, zwykłe, codzienne, szare cechy laureata, mówimy o nim zaledwie połowę.
Bo Stanisław Mancewicz, przez znajomych zwanych dla wygody Mancem bądź też Mancewką, to istny człowiek renesansu. (…) Mancewicz to obrońca Podhala. Bowiem to on zwalcza obrażające Podhale oscypki sprzedawane pod Sukiennicami fałszowane przy pomocy bejcy do drewna. Natomiast domaga się jak najsurowiej „utrwalenia w świadomości zbiorowej Polaków przekonania o skłonności Podhalan do spokojnego filozofowania”.
Ale to połowa wiedzy o Mancewiczu. Ta połowa druga, dla nas najistotniejsza, zawiera się w pozornie banalnym przedmiocie użytku domowego: w wannie.
To bowiem prawdziwy podmiot liryczny poetyckiej felietonistyki Manca.
„Mojej stuletniej wanny nie dało się już pokazywać obcym ludziom. Ta ogromna żeliwna arka, postawiona na orlich szponach trzymających kule, bardzo dawno przestała być biała. Jej pozbawione emalii dno nieprzyjemnie drapało ciało, a złotawych zacieków nie można już było ruszyć żadną z dostępnych substancji żrących. Rozpocząłem zakrojone na szeroką skalę poszukiwania. Nie nowej wanny bynajmniej, ale szlachetnego człowieka. … I takiego człowieka znalazłem. Pan Podwyszyński jako jedyny w promieniu wielu setek kilometrów, dzierży tajemnicę odnawiania starych wanien, które za pomocą technologii kosmicznych zamienia w wanny bez skazy. Moja wanna wygląda, jakby wczoraj, a nie wiek temu, wyszła z wiedeńskiej manufaktury. I to by było na tyle, gdyby nie prawda, którą sobie - patrząc na wannę – uświadomiłem’.
Tu następuje jakże charakterystyczny dla Staszka M. wywód o przewagach wanny nad prysznicem, szczególnie czytania w niej literatury. Pojawiają się tu – znowu ta erudycja! – inni zwolennicy tego myślenia: Fryderyk Nietzsche, Zbigniew Herbert i George Orwell.
To wielka apoteoza słodkiego nic nie robienia w wannie i jeszcze słodszego czytania.
Pisze Staszek: „Bez wątpienia każdemu wanna się przydaje, jeśli nie do pisania, czytania i mordowania, to do trzymania w niej wigilijnego karpia, bowiem wszystko jestem w stanie sobie wyobrazić, ale karpia pod natryskiem nie”.
A my od siebie dodamy: A my Staszku bez twego podejścia do życia nie jesteśmy sobie w stanie wyobrazić Krakowa. A nawet jak sobie wyobrazimy, to wygląda on mniej więcej tak jakoś, jak karp pod prysznicem.



IV WYPOMINKI TISCHNEROWSKIE (10-11 listopada 2007)


Program:

10 listopada 2007, sobota
12.00: złożenie kwiatów na grobie ks. Józefa Tischnera w Łopusznej
13.00 – 15.00: debata „Co powiedziałby nam dzisiaj ksiądz profesor Tischner?” z udziałem przyjaciół i znajomych ks. Tischnera (m.in. Krzysztofa Kozłowskiego, ks. Władysława Zązla, Stanisława Obirka, Jacka Żakowskiego, Wojciecha Bonowicza) w Sali Gminnego Domu Kultury, Łopuszna.
Debatę prowadzi: Piotr Mucharski (Tygodnik Powszechny), transmisja live: TVN Religia
17.00: pokaz filmu „Jegomość Tischner i jego filozofia po góralsku”
19.00: Wypominki Tischnerowskie – o góralszczyźnie Tischnera
•    Wręczenie Nagrody Sztuka Życia dla Tomka Karczewskiego, przyjaciela i dystrybutora, dzięki zaangażowaniu którego powstał kinowy „Anioł w Krakowie”
•    premierowy pokaz fragmentów biograficznego filmu dokumentalnego „Spotkania z Tischnerem” (koprodukcja: TVN, Polski Instytut Sztuki Filmowej)
•    występ kapeli Łopuśnianie
•    Wypominki bliskich i znajomych (zaproszeni rozmówcy z filmu dokumentalnego)
•    kuchnia góralska 


11 listopada 2007, niedziela
godz.11.00: msza św. z okazji niepodległości i w intencji ks. Tischnera

sponsorzy:
PZU Życie S.A., Marszałek Województwa Małopolskiego, Fundacja Ryszarda Krauzego
Ze wsparciem Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego

patroni medialni:
Gazeta Wyborcza w Krakowie, Tygodnik Powszechny, TVN, Radio RMF FM, Religia.PL
Impreza będzie relacjonowana przez TVN


„Wszystkie drogi człowieka przez świat mierzą się odległością od domu” (ks. prof. Józef Tischner „Filozofia dramatu”)

 

 

V WYPOMINKI TISCHNEROWSKIE – Łopuszna, 8-9 listopada 2008

Tym razem głównym powodem spotkania jest podhalańska premiera najnowszego filmu dokumentalnego o księdzu Tischnerze „Tischner – życie w opowieściach”. A po pokazie w gminnym ośrodku kultury w Łopusznej, przyszedł czas na modlitwę na grobie księdza, a wieczorem, w ośrodku Natanael tradycyjnie przyszedł czas na wspominanie księdza profesora oraz na pokaz mało znanych materiałów filmowo – telewizyjnych o nim.

Laureatką Nagrody „Sztuka Życia” została Ewa Kaim, niezwykła aktorka Starego Teatru i piękna kobieta, która jednakowoż woli fajny życie rodzinne niż bieganie z planu na plan kolejnego serialu telewizyjnego.

No a potem przyszedł czas na góralski stół, góralską muzykę i bardzo współczesny taniec…

A następnego dnia, skoro świt   czyli o jedenastej – msza ku pamięci księdza Tischnera w łopuśniańskim kościółku…

*
Anna Szulc pisała potem  tygodniku „Przekrój” (nr  51-52/2008)

„Baca Ludwik Maciasz, mimo że zwykle wszystko widzi z góry, zdaje sobie sprawę, że Łopuszna na Podhalu – położona 600 metrów nad poziomem morza – to obiektywnie żaden szczyt szczytów. Ale to właśnie z tej wioski rozciąga się najpiękniejszy widok na Tatry i… niebo.
Tatry widać dobrze także spod łopuszańskiego kościoła. Z jego ambony w listopadzie tego roku, podczas piątych już Wypominek Tischnerowskich ksiądz powiedział do wiernych, że katolicy nie mają patentu na wiarę. I dodał: – Nie mają go nawet chrześcijanie.
Bo Bóg dostępny jest dla każdego. A więc także – co okazało się całkiem niedawno – dla Witolda Beresia, publicysty, scenarzysty oraz producenta filmów o Tischnerze, przedtem zdeklarowanego ateisty. Bereś, wychowany w Kędzierzynie-Koźlu, honorowy obywatel Łopusznej, w tej podhalańskiej wiosce na własnej skórze doświadczył już kilku cudów. Po pierwsze: bez większego wysiłku zjadł naraz 16 porcji podhalańskiego żurku. I o dziwo... przeżył.
Po drugie: spotkał ludzi, o jakich się filozofom nie śniło. (…)
Rok temu Bereś i „Baron” znów trafili na Podhale, by nakręcić kolejny film o życiu duszpasterza myśliciela (w kinach od dwóch tygodni). Tym razem poprzez opowieści jego rodziny, sąsiadów, znajomych. Trafili także do bacy Ludwika Maciasza, od którego Tischner „broł tę filozofię”, oraz do jego kolegi Wawrzka Kuchty, z którym Tischner był na ty. (…)
Maciasz czasem tylko opuszcza góry i pojawia się na chwilę w Łopusznej. Siada obok ludzi, którzy wciąż nie potrafią zapomnieć o dobrym i mądrym księdzu filozofie, o myślicielu, który widział Stwórcę przez jego stworzenia.
Robią o nim filmy, gadają o nim, kłócą się albo wciąż dla niego grają. Jak Janusz Pilny, skrzypek, który w Łopusznej, w domu poświęconym księdzu, w listopadzie, rok po wypadku, zagrał na skrzypcach podczas Wypominek Tischnerowskich jedną ręką. I w którego góralskie rzępolenie wsłuchiwał się jak w Mozarta Witold Bereś. Ten sam, który w Boga nie wierzył. Albo tylko – zanim odsukoł Tischnera, Łopuszną, no i kolegów – tak mu się tylko zdawało”.


VI WYPOMINKI TISCHNEROWSKIE” – ŁOPUSZNA 7-8 LISTOPADA 2009

pamięci ks. Józefa Tischnera i Marka Edelmana

Sobota, 7 listopada
16.00 – złożenie kwiatów na grobie księdza Józefa Tischnera
19.00 – pokaz materiałów filmowych związanych z ks. Tischnerem
20.30 – rozpoczęcie Wypominek – opowieści oraz jam session Kapeli A’Wiśta (część Zespołu Folklorystycznego Łopuśnianie z Muzyką im. ks. Tischnera, obchodzącego w listopadzie 2009 35-lecie działalności) i fantastycznego Quartet Klezmer Trio z Krakowa – występ przeplatany opowieściami i gawędami góralskimi opisującymi Podhale na podstawie opowieści Seweryna Goszczyńskiego „Dziennik podróży do Tatrów” z roku 1832…
W spotkaniu wzięła jak zwykle udział rodzina ks. Tischnera oraz ponadto marszałek Sejmu Stefan Niesiołowski i senator Stanisław Bisztyga.

Laureatem (zaocznym, w ostatniej chwili musiał odwołać przyjazd) nagrody „Sztuka Życia” został Wojtek Ornat, barwny restaurator i wydawca krakowski (świetna restauracja Klezmer Hois na ul. Szlak na krakowskim Kazimierzu i wydawnictwo specjalizujące się w promowaniu kultury Żydów – „Austeria”).

Ale koncert, w tych chwilach, gdy obie kapele grały wspólnie, to doprawdy było coś niezwykłego – połączenie nut muzy Europy środkowo-wschodniej i góralskiej, dało efekt porównywalny z najlepszymi koncertami klasy Bregovica…




 

.Menu