.W tym miesiącu
.Ludzie

Witek Bereś


Fot. Julia Kułaga
WITOLD BEREŚ (1960) – producent filmowy i telewizyjny, scenarzysta, dziennikarz; nagrody Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich (1989), Fundacji POLCUL (1988), Ministra Kultury (1998), Nagrodę Prezesa Krajowej rady Radiofonii i Telewizji (1999), Nagrodę Główną Sieci Empik w kategorii wydarzenie literackie (2008).
W latach 1982-89 prowadził podziemne pismo „Prominieści”. Nazajutrz po pierwszych wolnych wyborach w czerwcu 1989, zaczął oficjalną pracę w „Tygodniku Powszechnym”. W następnych latach współpracował ściśle z Radiem RMF, był szefem publicystyki w TVP, a także felietonistą „Gazety Wyborczej”.
Od roku 1997 współprowadzi firmę „Bereś & Baron Media Productions”.
Autor bądź współautor kilkunastu książek, m.in.: “Tylko nie o polityce” (Instytut Literacki Paryż, 1989), “Gen. Kiszczak mówi prawie wszystko”, “Gliniarz z Tygodnika” (1991), “Gra w Kraków. Przewodnik po klimatach Krakowa” (1997), “Onyszkiewicz – ze szczytów do NATO” (1998), “Trzecia Rzeczpospolita od płota do płota, czyli Zoszczenko wiecznie żywy” (1999), “Czwarta władza. Najważniejsze wydarzenia medialne III RP –1989–99” (2000), „ks. Stanisław Musiał – duchowny niepokorny” (2006), „Kapuściński: Nie ogarniam świata” (2007), “Marek Edelman. Życie. Po prostu” (2008).
Jako pierwszy w Polsce bez wsparcia budżetowych pieniędzy i krajowych instytucji filmowych wyprodukował pełnometrażowy film fabularny przeznaczony do masowego rozpowszechniania – „Anioła w Krakowie”. Zostało to docenione przez środowisko filmowców, bowiem film ten został nominowany do najważniejszej kategorii „Polskich Orłów” – najlepszego filmu roku (nagroda przeznaczona dla producentów), wyprzedzając m.in. „Zemstę” Andrzeja Wajdy. Jego drugi kinowy film pełnometrażowy – „Zakochany Anioł” – miał swą premierę 21 kwietnia 2005 roku w Hollywood przy Bulwarze Zachodzącego Słońca…
Produkował wszystkie filmy i program TV Barona, a także współpracował przy większości jego scenariuszy, a zwłaszcza “Anioła w Krakowie”, za którego został nominowany do najbardziej cenionej nagrody – „Złotego Orła” dla producenta. Jego ostatni “Jegomość Tischner I jego filozofia po góralsku” to kinowa wersja serial o podobnym tytule (więcej szczegółów patrz:“Baron”).
Lubi powtarzać, że przede wszystkim zawsze miał szczęście do ludzi.

Witold Bereś dla „Kina”:
- Śmiejemy się, że działamy jak bracia Cohen: któryś z nas ma pomysł, wspólnie piszemy scenariusz. Baron reżyseruje, bo tu jest świetny, a mnie to nudzi; ja produkuję, bo on tego nie znosi, a mnie to daje kopa z adrenaliną. Zawsze chcieliśmy zrobić prawdziwy film, tak od początku do końca. Oczywiście kino artystyczne, ale ciepłe. Nie opis Polski szarej, gwałconej, tylko żeby się ludzie pośmiali, żeby łezka się zakręciła, żeby było o miłości, o przyjaźni, o rzeczach ważniejszych niż to, że ktoś komuś przyłożył bejsbolem. Żeby wyciągnąć z cienia świetnych ludzi, naszych przyjaciół. Żeby się działo. No i najlepiej, żeby to dobrze sprzedać.



.Menu